Найти тему

Melony dla ptactwa wodnego

https://pixabay.com/ru/photos/%D0%B4%D1%8B%D0%BD%D1%8F-galiamelone-%D0%BD%D0%B0%D1%80%D0%B5%D0%B7%D0%B0%D0%BD%D0%BD%D1%8B%D0%B9-%D0%BF%D1%83%D0%BB%D1%8C%D0%BF%D0%B0-3433835/
https://pixabay.com/ru/photos/%D0%B4%D1%8B%D0%BD%D1%8F-galiamelone-%D0%BD%D0%B0%D1%80%D0%B5%D0%B7%D0%B0%D0%BD%D0%BD%D1%8B%D0%B9-%D0%BF%D1%83%D0%BB%D1%8C%D0%BF%D0%B0-3433835/

Chociaż bogowie boją się niskich temperatur, niestrudzeni właściciele jamników nauczyli się rozwiązywać ten problem. A co z przedłużającymi się ulewnościami? Okazuje się, że tutaj też nie wszystko jest takie straszne.

Chcę podzielić się moim doświadczeniem w uprawie roślin melonowych, będąc początkującym w tym biznesie. Albo raczej, pierwsze próby roślin arbuzów i melonów zrobił więcej niż 10 lat temu, a nawet dość udane, ale wtedy z wielu powodów, to hobby poszło na marne. Ale gdy tylko natknąłem się na jedno z forów poświęconych arbuzom i melonom rosnącym w Internecie, a ci piękni ludzie znów dotknęli sznurków mojej duszy.

Nasiona melonów wysiewano w filiżankach po 0,4 litra, a arbuzy po 0,5 litra. Strzały pojawiły się około tygodnia później. Ze względu na ostrą pogodę (słońce, zimno, huragany), udało mi się zasadzić w szklarni dopiero 7 czerwca, gdzie po raz pierwszy przykryłem rabatę koszoną trawą. Dodałem trochę perlitu do otworów i litr próchnicy zmieszanej z piaskiem w wiadrze. Kilka razy podlewałem rośliny naparem z pokrzywy (rozprzestrzeniając ten "smród" na wiadrze z wodą) i umieszczałem produkt w granulkach z niedźwiedzia.

Do początku lipca, moi piękni bogowie, mimo nienajcieplejszej pogody, pewnie nabrali sił, a nawet zakwitli. Ale 5 lipca rozpoczęła się ciężka ulewa, która trwała pięć dni w krótkich odstępach czasu, zamieniając mój ogród w rzekę Amazonkę. Bałam się patrzeć. Jak tylko niebiański wodospad się zatrzymał, natychmiast zacząłem wypompowywać wodę, co trwało kolejne trzy dni. Nieco ponad tydzień temu arbuzy i melony znajdowały się w zupełnie nieodpowiednich dla nich warunkach - podlewanie ziemi było po prostu dzikie. W rezultacie, melon Silver Star był zgniły na korzeniach, a ocalałe rośliny musiały być ratowane przez ciągłą wentylację (szklarnia była otwarta 24 godziny na dobę), nawet jeśli była to 16° na ulicy. Spryskałem je również popiołem wokół szyjek korzeni w nadziei, że zawiera on chorobę i raz spryskałem je stymulatorem wzrostu.

I muszę powiedzieć, że prawdopodobnie pomogło to roślinom nie ukamienować się. A potem, gdy pogoda się poprawiła, wyszli ze stresu i zaczęli rosnąć nie w ciągu dnia, ale w ciągu godziny. Wkrótce kwiaty kobiet zaczęły pojawiać się na biczach, ale ja ich nie dotknęłam, bo chociaż uważa się, że dają małe owoce, ale z reguły nie dostają się do jajnika.

Degustacja i wnioski

Pierwsze prawdziwe owoce na melonach pojawiły się w latach 20 lipca. Zacząłem już myśleć, że to była strata czasu, że cieszyłem się z uzdrawiania roślin z przemoczenia, ponieważ w połowie sierpnia zmienił swój gniew na miłosierdzie, dając mi swoje pierwsze jajniki. Ale drugi jajnik musiał zostać odcięty, chociaż owoce miały około 800 gramów wagi, ale nadal nie dojrzewały i odbierały siłę rośliny. Po nakarmieniu arbuza monofosforanem potasu, a następnie położył popiół na szyjce korzenia.

Sierpień był piękny: było ciepło i padało mało. Podlewanie sadzonek ustało kiedy melony były wielkości przyzwoitego jabłka, chociaż niektórzy właściciele jamników zalecają podlewanie aż do pojawienia się ich owoców na skórce "twardej" siatki.

Ale bałem się zastosować do tej rady, bo myślałem, że to sprawi, że owoce będą miały świeży smak. Tak, a kondensat w chłopcu wystarczył więcej niż potrzeba.

Potem zrobiło się zimniej, i przyszła jesień, a w szklarni z powodu wilgoci zaczęły psuć owoce, pomimo ich dość gęstej skórki. Ponadto zgnilizna zaczęła przyciągać duże ilości ślimaków i ślimaków. W szklarni pozostał tylko arbuz, który mieszkał tam do połowy września.

Największe owoce były w Oksanie (2900 g), ale nie smakowały zbyt słodko, chociaż miąższ był bardzo soczysty. Najwyraźniej ta odmiana nie miała wystarczająco dużo ciepła, aby w pełni dojrzała. Owoce Raymonda były nieco mniejsze (2600 g i 2000 g), ale smakowały lepiej niż owoce Oksany (choć nie były tak słodkie, jak się spodziewałem). Miron wyrósł na najsmaczniejszego, choć jego owoce były najmniejsze (1600 g i 1400 g), a ich skórki nie miały nawet czasu na żółknięcie. Długo cierpiący arbuz pozostawał niedojrzały: chociaż jego ciało było dość słodkie, ale cały jego urok zepsuł fakt, że w tym samym czasie przypominał gumę. Gdyby owoce były w pełni dojrzałe, myślę, że byłyby przede wszystkim chwalebne.

Powodzenia w sprawach ogrodowych!