Найти тему

Ferrari

https://pixabay.com/illustrations/car-watercolor-ferrari-automobile-3161334/
https://pixabay.com/illustrations/car-watercolor-ferrari-automobile-3161334/

Pod młotek trafi oryginalne Ferrari Daytona Spider. Nie jest to replika zbudowana na bazie Corvette, bo właśnie takich samochodów używano podczas kręcenia serialu. Pełnowartościowy model  z numerem seryjnym 91 ze 121 wyprodukowanych kabrioletów. Wersji coupe było trochę więcej, bo aż 1406.

Ten konkretny egzemplarz z podwoziem o numerze 16487 dostarczono do USA w czarnym kolorze nadwozia. Auto wyposażono seryjnie w klimatyzację. Przez wiele lat Ferrari przechodziło z rąk do rąk, ale piętnaście lat temu kupił je obecny właściciel i zainwestował. Auto przemalowano na kolor Rosso Corsa, a w środku pojawiły się jasne skóry.

Specjaliści wyceniają ten egzemplarz na kwotę 2,1-2,6 mln dolarów. Auto trafi pod młotek już 20 września. Z pewnością znajdzie się wielu chętnych, którzy będą chcieli usiąść za kółkiem legendarnego samochodu i przejechać się wieczorem po ulicach Florydy.

BMW Classic wreszcie odrestaurowało BMW 507, które należało do samego Elvisa Presleya. Piękny roadster będzie jedną z gwiazd zbliżającego się Konkursu Elegancji w Pebble Beach. To także część hucznych obchodów stulecia bawarskiej marki.

BMW w pełni odnowiło 507 i doprowadziło je do "fabrycznego" stanu. Na karoserię nałożono oryginalny - taki właśnie zamówił Presley - lakier Feather White. Co ciekawe, nakładano go techniką stosowaną w latach 50' ubiegłego wieku.

Na pokładzie pracuje oryginalna 3,2-litrowa V-ósemka o mocy 150 KM. Silnik jest w pełni sprawny. Jego specyfikacja nie różni się niczym od tej z 1957 roku, choć do naprawy użyto kilku nowych części.

Przepiękne BMW trafiło do Elvisa Presleya 20 grudnia 1958 roku. Teraz, po 58 latach, każdy będzie mógł zobaczyć jak prezentuje się auto Króla Rocka. Po raz pierwszy odrestaurowany roadster zostanie pokazany 18 sierpnia w Kalifornii. Możemy być pewni, że w ramach obchodów urodzin marki, BMW 507 ruszy w dalszą podróż.

Powstało tylko 1278 egzemplarzy Mercedesa 220 Cabriolet A. Do dzisiaj przetrwało niewiele z nich. Za to jeden jest naprawdę wyjątkowy. Ten klasyczny kabriolet trafił na warsztat japońskiego artysty, Hiro Yamagata. Na nadwoziu pojawiały się kwiaty i motyle w tęczowych barwach. Jest to część projektu Yamagaty o nazwie "Ziemskie Niebo", który jest ukłonem dla ery tzw. bitników. Samochód powstał w 1995 roku w Los Angeles, a przez kilka następnych lat podróżował pomiędzy muzeami w Europie.

Po tym jak wrócił do USA, trafił do kolekcji Vincenta Mandziaka znanego pod ksywką "Vinnie the Car Guy". Był on dobrze znany w południowej Kalifornii ze względu na sporą kolekcję wyjątkowych Mercedesów. Współpracował też z domem aukcyjnym RM Sotheby`s. To właśnie w kalifornijskim Monterey zostanie zlicytowany ten egzemplarz. Nie znamy jeszcze jego ceny wywoławczej.

24-godzinny wyścig w Le Mans to jedna z najważniejszych imprez w świecie sportów motorowych. W latach 50' ubiegłego wieku na francuskim torze ze świetnej strony prezentowały się Jaguary. D-Type był następcą JAG'a C-Type, który zwyciężył w Le Mans w 1953 roku. Auto sprostało wielkim oczekiwaniom i potwierdziło formę brytyjskiego producenta.

Ten konkretny egzemplarz (rocznik 1955, numer nadwozia XKD 501) został sprzedany prywatnemu zespołowi Ecurie Ecosse. W 1956 roku w Le Mans Jaguar D-Type szkockiej ekipy wygrał wyścig. Po 24 godzinach minął linię przed D-Type'ami fabrycznego zespołu i Astonem Martinem DB3S, którym jechały takie sławy motorsportu jak Stirling Moss i Peter Collins.

Co pod maską przepięknej wyścigówki? 3,4-litrowy silnik R6 o mocy 254 KM i 328 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Jaguar D-Type mógł się rozpędzić do 261 km/h. Pierwszą setkę osiągał w 4,7 sekundy.

Aukcja odbędzie się 19-20 sierpnia, a cena może sięgnąć zawrotnego pułapu. Analitycy domu aukcyjnego jeszcze nie podali na ile wyceniają swoją perełkę.

Ten konkretny egzemplarz wyprodukowano w 1990 roku. Wersja przedprodukcyjna różni się paroma detalami od wersji, które finalnie trafiały do klientów. W tym przypadku akumulator był montowany z tyłu, logo Ferrari znajdujące się z tyłu zostało pomalowane na czarno, a maska jest wewnątrz czerwona.

Model 348 był dla Ferrari rozpoczęciem kolejnej ery w produkcji supersamochodów. Zrezygnowano w nim z tradycyjnej stalowej konstrukcji rurowej na rzecz monokoku, który jest dużo bardziej wytrzymały.

Prezentowany egzemplarz wyszedł aż fabryki 1 lutego i jeszcze  tego samego roku trafił do klienta, który był członkiem szanowanego, włoskiego klubu samochodowego Automotoclub Storico Italiano. Zakupiony w 2015 roku przez obecnego sprzedawcę samochód trafił do warsztatu Toni Auto w Maranello, gdzie rozebrano cały silnik, a następnie wyczyszczono i złożono z powrotem. Jest na to rachunek wynoszący 8 tys. euro, a także certyfikat Ferrari Classische. Samochód jest w idealnym stanie, ale największe wrażenie robi jego przebieg wynoszący zaledwie 2,5 tys. km.